Traktuj porażkę jak naukowiec. To po prostu kolejna dana.

czyli o tym, że błędy są częścią procesu

Przeczytałam niedawno bardzo inspirującą rzecz na stronie Jamesa Clear’a (to autor świetnej – moim zdaniem – książki „Atomowe nawyki”). Teraz jak o tym myślę to wydaje mi się to oczywiste, ale jakoś nigdy samo nie przyszło mi do głowy, by tak do tego podejść.

 

Chodzi o nastepujące podejście:


Traktuj porażkę jak naukowiec.


Czym bowiem jest porażka?

Gdy o tym myślimy tak normalnie w życiu codziennym to jest to niepowodzenie, przegrana, klęska, czy po prostu brak sukcesu. Zawsze jednak ma to negatywne konotacje i łączy się z takimi uczuciami jak smutek, ból, przygnębienie, czasem wręcz rozpacz i niska samoocena.

To właśnie dlatego lęk przed porażką często tak nas paraliżuje, że zaniechamy jakiegoś działania, nie podejmiemy ryzyka, nie zmienimy tego co nas uwiera. Strach, by nie popełnić błędu paraliżuje nasze działania.

A jak zachowuje się naukowiec, który dokonuje eksperymentów?

On też nie wie, jaki będzie wynik badania, które przeprowadza. Czasem dany eksperyment musi powtórzyć setki razy, by zauważyć jakiś wzorzec i móc wyciągnąć wnioski. Dla niego zarówno wyniki pozytywne, jak i negatywne to po prostu fragmenty danych, które ostatecznie mogą pomóc doprowadzić go do odpowiedzi.

I właśnie tak naukowiec traktuje porażkę: jako kolejną daną.

 

My często identyfikujemy się ze swoją porażką. Niepowodzenia na jakiś egzaminie oznacza dla nas, że nie jesteśmy odpowiednio inteligentni. Słaby wynik na zawodach sportowych oznacza, że jesteśmy słabi. Porażka w biznesie oznacza, że brakuje nam tego czegoś, co trzeba mieć, by być dobrym przedsiębiorcą. I tak dalej.

Jednak dla naukowca wynik negatywny nie oznacza, że ​​jest on złym naukowcem. W rzeczywistości jest zupełnie odwrotnie. Udowodnienie błędnej hipotezy jest często tak samo przydatne, jak udowodnienie jej słuszności, ponieważ po drodze czegoś się uczymy.

I z nami jest podobnie:

nasze niepowodzenia to po prostu punkty danych, które mogą pomóc nam znaleźć właściwą odpowiedź.

 

To, że porażka nas czegoś uczy nie oznacza oczywiście, że warto celowo popełniać błędy, by się na nich uczyć. Kiedy robimy coś po raz pierwszy staramy się mimo wszystko robić to we właściwy sposób, taki jaki wydaje nam się na ten moment najbardziej odpowieni. Niepowodzenie w czymś, co jest dla nas ważne, nigdy nie jest zabawne.

Jeśli koncentrujemy się na budowaniu nowego nawyku, uczeniu się nowych umiejętności, czy rozkręcaniu własnego biznesu to jesteśmy w pewien sposób w trakcie eksperymentowania. I jeśli przeprowadzimy wystarczająco dużo eksperymentów, czasami otrzymamy wynik negatywny.

A zatem niepowodzenia zawsze będą częścią naszego wzrostu.

To zdarza się każdemu naukowcowi, zdarza się Tobie, zdarza się mnie.

Porażka to po prostu koszt, który czasem musimy zapłacić, aby mieć rację.

Jakże prawdziwe z tej perspektywy wydaje się traktowanie porażki jak naukowiec…

Zapamiętaj!

To Ty tworzysz błędy, nie błędy tworzą Ciebie.

Błąd to tylko informacja zwrotna. Podobnie jak sukces.

Porażka nie oznacza, że Ty jesteś przegranym.

Ani Twoje niepowodzenia, ani sukcesy nie są Tobą. To po prostu punkty danych, informacje zwrotne, które pomagają przy kolejnym eksperymencie.

A Ty jak podchodzisz do swoich niepowodzeń?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Jackfruit i wegańskie „mielone”, czyli mięso bez mięsa

Nie mów sobie „nie”. To nie jest Twoje zadanie.